Sekretarka AI
Odbiera zgłoszenia z maila, formularza i telefonu, kwalifikuje sprawę, umawia termin w kalendarzu i wysyła potwierdzenie. Zajmuje się tym, co dziś przerywa pracę komuś w biurze co kilkanaście minut.
Agent to nie okienko czatu z odpowiedziami z FAQ. To pracownik programowy, który sam decyduje o kolejnych krokach, sięga do Twoich systemów i kończy sprawę wynikiem: wysłaną ofertą, umówionym terminem, uzupełnionym rekordem w CRM. Zbudowanego zobaczysz w 48 godzin.
Trzy dane, potem kalendarz. Na rozmowie ustalamy, jakiego agenta zbudować i do czego ma mieć dostęp.
Każdy agent na prezentacji wygląda świetnie, bo demo idzie ścieżką, którą ktoś wcześniej przygotował. Prawda wychodzi przy pytaniu spoza scenariusza i przy danych, które nie są idealne. Dlatego budujemy prototyp na Twoim materiale, zanim cokolwiek podpiszesz.
Jeżeli agent ma sięgać do systemu, do którego nie ma dostępu przed formalną autoryzacją, w 48 godzin dostajesz plan techniczny i listę potrzebnych uprawnień, a pełny prototyp startuje zaraz po kick-offie.
Piszemy to wysoko, a nie w ostatniej sekcji, bo rozmowa, która rozbija się o budżet, jest stratą czasu dla obu stron.
Miesięcznie, jeśli transformujemy Twoją firmę długofalowo i kompleksowo. Jednorazowo, jeśli wdrażamy pojedynczą, punktową automatyzację.
Widełki są szerokie, bo koszt zależy od tego, ilu agentów utrzymujemy, do ilu systemów sięgają i jak krytyczne są procesy, które prowadzą.
Jeden agent na jeden proces to zwykle projekt jednorazowy i wychodzi znacznie taniej. Konkretną kwotę podajemy po rozmowie i wstępnym rozpoznaniu.
Umowa na czas nieokreślony, ale z krótkim wypowiedzeniem i bez kar umownych.
Każdy z nich to jeden proces przejęty w całości - od momentu, w którym coś wpada, do momentu, w którym sprawa jest zamknięta.
Odbiera zgłoszenia z maila, formularza i telefonu, kwalifikuje sprawę, umawia termin w kalendarzu i wysyła potwierdzenie. Zajmuje się tym, co dziś przerywa pracę komuś w biurze co kilkanaście minut.
Czyta zapytanie, wyciąga z niego zakres, sięga po cennik i historię współpracy, składa ofertę i podpina ją do szansy w CRM. Handlowiec sprawdza i wysyła.
Przejmuje powtarzalną część skrzynki: status zamówienia, dostępność, warunki, prośba o dokument. Sprawy nietypowe przekazuje człowiekowi z gotowym kontekstem.
Wewnętrzny asystent, który zna Wasze dokumenty, procedury i dane. Odpowiada na pytania typu „jakie warunki mamy z tym dostawcą" bez przekopywania dysku i pytania kolegi.
Wyciąga dane z faktur, umów i protokołów, sprawdza je względem zamówienia i wpisuje tam, gdzie mają trafić. Koniec z przepisywaniem pozycji z PDF-a do systemu.
Zbiera informacje o firmie przed spotkaniem, monitoruje przetargi i zmiany u kontrahentów, przygotowuje notatkę. Praca, na którą zawsze brakuje pół godziny.
Nie budujemy agentów z katalogu. Powyższe to najczęstsze punkty startu - realny zakres ustalamy na rozmowie, bo agent jest tyle wart, ile pasuje do Twojego konkretnego przebiegu.
To rozróżnienie decyduje o tym, czy wdrożenie cokolwiek zmieni. Chatbot odciąża rozmowę, agent zdejmuje pracę.
Praktyczna konsekwencja: chatbota da się ocenić po demie, agenta trzeba zobaczyć na prawdziwych danych. Dlatego cała nasza oferta stoi na prototypie w 48 godzin, a nie na prezentacji.
Czas od zapytania do oferty w skrzynce klienta. Agent składa dokument od razu po wpłynięciu zapytania, handlowiec go tylko sprawdza i wysyła.
Zapytań na jedną osobę miesięcznie, bez powiększania zespołu. Powtarzalne sprawy agent domyka sam, nietypowe przekazuje człowiekowi z gotowym kontekstem.
Udział rekordów z błędem przy przenoszeniu pozycji między systemami. Agent czyta dokument i wpisuje dane raz, zamiast dwóch osób przepisujących je ręcznie.
Traktuj to jako rząd wielkości, na który celujemy przy takich procesach, a nie jako zmierzony wynik konkretnego wdrożenia. Referencji z nazwą firmy i zgodą na publikację jeszcze nie mamy i nie zamierzamy ich udawać - dlatego zamiast cudzej opinii dajemy Ci agenta, którego możesz sprawdzić sam.
Na złożeniu trzech rzeczy: modelu, który rozumie treść i podejmuje decyzje, zestawu narzędzi, przez które agent działa na Waszych systemach, oraz reguł mówiących, kiedy ma zrobić coś sam, a kiedy oddać sprawę człowiekowi. Najwięcej pracy idzie w tę trzecią część - to ona decyduje, czy agent jest użyteczny, czy ryzykowny.
Może się pomylić, dlatego projektujemy go z jasnymi granicami. Operacje odwracalne, jak przygotowanie dokumentu czy szkic odpowiedzi, agent wykonuje sam. Operacje nieodwracalne, jak wysyłka do klienta czy zmiana w systemie finansowym, wymagają zatwierdzenia przez człowieka - dopóki liczby z pierwszych tygodni nie pokażą, że można poluzować.
Asystent pracuje na żądanie: pytasz, dostajesz odpowiedź lub gotowy materiał. Agent działa z własnej inicjatywy, uruchamiany zdarzeniem - wpłynęła wiadomość, zmienił się etap w CRM, pojawił się dokument - i prowadzi sprawę do końca. W praktyce w jednym wdrożeniu często stoją oba.
Tak, obsługa głosowa jest możliwa i budujemy takie wdrożenia, ale to zwykle drugi krok. Pierwszy jest tańszy i szybciej się zwraca: mail, formularz i kalendarz. Kiedy ten kanał działa i dane są uporządkowane, dołożenie telefonu jest już rozbudową, a nie osobnym projektem.
Dane przechodzą przez dostawcę modelu i przez infrastrukturę, którą ustalamy przy projekcie - z zapisem, że nie służą do trenowania modeli. Zakres tego, co agent widzi, ograniczamy do minimum potrzebnego w procesie. Jeżeli macie politykę bezpieczeństwa lub wymogi branżowe, projektujemy pod nie, a nie wbrew nim.
Prototyp widzisz w 48 godzin. Wersja produkcyjna, podłączona do Waszych systemów i przetestowana na realnym ruchu, to zwykle kwestia tygodni. Największą częścią tego czasu prawie nigdy nie jest sam model, tylko dostępy, dane i wyjątki procesu.