Listę procesów o największym potencjale
W wybranych działach - z tego, co przejrzeliśmy, wybrane te, które realnie warto ruszyć.
Nie prezentacja o sztucznej inteligencji. Konkretna rozmowa o Waszych procesach, zakończona listą szybkich wygranych i planem, w jakiej kolejności je wdrażać. Bez opłat.
Odzywamy się w ciągu godziny w dni robocze. Najpierw krótki telefon, żeby ustalić, czy audyt ma u Was sens i które działy warto wziąć.
W 90 minut nie da się przejrzeć całej firmy i nie będziemy udawać, że się da. Dlatego audyt ma jasno wyznaczoną granicę.
Jeśli po tym audycie będzie sens przejrzeć kolejne działy - umówimy się na kolejny. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przejść przez firmę dział po dziale, tylko każdy z nich zasługuje na własne 90 minut.
Bierzemy jeden do trzech działów. Które - ustalamy na krótkiej rozmowie przed audytem. Zwykle są to te, w których czujecie największy ból, albo te, przez które przechodzi najwięcej powtarzalnej pracy.
W tych działach szukamy procesów o największym potencjale. Nie wszystkich procesów - tych, które realnie warto ruszyć. Zwykle wychodzi ich kilka.
Wychodzicie z trzema rzeczami: listą tych procesów, wskazaniem szybkich wygranych (rzeczy do wdrożenia w krótkim czasie i niewielkim nakładem) oraz planem, w jakiej kolejności to robić i jak te elementy ze sobą połączyć.
„U nas każde zlecenie wygląda inaczej" słyszymy niemal za każdym razem. Zwykle okazuje się, że różni się wsad, a nie droga, którą przechodzi. Wyłuskanie tego, co się powtarza, i tego, co jest zmienną, to nasza robota na audycie - nie Wasza przed nim.
Większość firm, z którymi rozmawiamy, nie ma policzonych własnych procesów. Nie dlatego, że nie umie - dlatego, że nikt nigdy nie miał na to czasu.
To nie wygląda na duży problem, bo rozkłada się po godzinie tu i tam. Dopiero zsumowane robi wrażenie. I dopiero wtedy widać, które z tych rzeczy da się zdjąć z ludzi w dwa tygodnie, a które wymagają większego projektu.
Audyt służy właśnie temu, żeby to policzyć - w tych działach, które wybierzecie.
W wybranych działach - z tego, co przejrzeliśmy, wybrane te, które realnie warto ruszyć.
Co da się wdrożyć w krótkim czasie i niewielkim nakładem, żeby zobaczyć pierwszy efekt.
Co po czym i jak te elementy ze sobą połączyć, żeby nie powstał zbiór niezależnych wysepek.
W liczbach, per proces, z założeniami wyłożonymi na wierzch.
Powiemy wprost, co widzimy i czego nie widzimy. Jeśli w danym dziale nie ma czego automatyzować, powiemy to - i to też jest wynik.
Dostajecie go w ciągu 24 godzin i możecie z nim zrobić, co chcecie.
Rozpisujemy to w całości, żeby było widać, czego w tej agendzie nie ma.
Ile mamy czasu, co robimy, czego nie robimy. Krótko o tym, czym się zajmujemy.
Jak firma działa dzisiaj i jak wygląda przepływ pracy w działach, które wybraliście. Bez szczegółów technicznych - interesuje nas, kto komu przekazuje co, a nie architektura systemów.
Najdłuższy blok. Przechodzimy przez konkretne procesy i przy każdym pytamy o to samo: kto to robi, jak często, ile zajmuje, na czym się zacina, co się dzieje, gdy pójdzie źle. Po drodze odsiewamy te, w których nie ma potencjału.
Pokazujemy, które z tych rzeczy da się zdjąć z ludzi, w jakiej kolejności i mniej więcej jakim nakładem. Przy każdej mówimy też, gdzie widzimy ryzyko.
Wybieramy razem, co jest najważniejsze. Umawiamy termin rozmowy, na której omówimy podsumowanie.
Poza Wami - osoba, która zna wybrane działy od środka. Kierownik operacyjny, szef działu, ktoś, kto realnie wie, ile trwają rzeczy. Bez tej osoby audyt wychodzi powierzchowny.
Zdalnie, na wideo. Na życzenie u Was w firmie.
Żebyście wiedzieli, na co się piszecie - to są pytania, które zwykle padają.
To nie jest test. Nie musicie mieć przygotowanych odpowiedzi - od liczenia jesteśmy my, w trakcie spotkania.
Bo decyzja o automatyzacji podjęta bez zrozumienia tematu prawie zawsze kończy się źle.
Po tych 90 minutach wiecie, co konkretnie da się u Was zrobić, z czym to się wiąże i ile jest warte. Dopiero mając to na stole, można sensownie zdecydować, czy w ogóle w to wchodzić. A jeśli tak - czy zrobić to własnymi zasobami, oddać swojemu specjaliście, czy zlecić na zewnątrz. To są cztery różne decyzje i każda z nich może być słuszna.
Przy okazji audytu my dowiadujemy się, czy jesteśmy w stanie Wam pomóc. Nie zawsze jesteśmy - bywa, że temat leży poza tym, co robimy dobrze, i wtedy mówimy o tym wprost. Jeśli jednak jesteśmy, powiemy Wam to na koniec, a Wy weźmiecie tę opcję pod uwagę albo nie.
Tyle. Audyt nie jest bezpłatny dlatego, że jest wart mniej.
Kilka pól, minuta.
Kilkanaście minut. Ustalamy, czy audyt ma sens, które działy bierzemy, kiedy i kogo warto zaprosić.
90 minut, zdalnie lub u Was.
Dokument plus rozmowa, na której przez niego przechodzimy.
Wdrożenie własnymi siłami, przez kogokolwiek innego, albo z nami.
Nie ma tam bloku z ofertą ani cennikiem - agenda jest wyżej na tej stronie, możecie ją sprawdzić. Na koniec powiemy, czy widzimy miejsce, w którym moglibyśmy pomóc. Jeśli nie widzimy, też to powiemy.
Słyszymy to praktycznie za każdym razem. Specyficzne bywają branża i produkt. Sam przepływ pracy - kto komu przekazuje co i na czym to czeka - jest podobny w większości firm. To właśnie tam zwykle siedzą godziny.
Bo w 90 minut da się zrobić albo powierzchowny przegląd całej firmy, albo konkretny przegląd kilku obszarów. Wybieramy drugie. Kolejne działy można wziąć na następnym spotkaniu.
W firmach, z którymi pracujemy, dzieje się zwykle co innego: ten sam zespół obsługuje większy wolumen bez powiększania etatów. Automatyzacja zdejmuje z ludzi powtarzalne godziny - przepisywanie danych, składanie tych samych dokumentów, szukanie informacji - a nie całe stanowiska. Jeśli w Waszym przypadku zobaczymy coś innego, powiemy to wprost na audycie, zamiast pozwolić Wam odkryć to później.
Rząd wielkości to kilka do kilkunastu tysięcy złotych: miesięcznie, jeśli prowadzimy zmianę długofalowo i w kilku działach, albo jednorazowo, jeśli wdrażamy pojedynczą, punktową automatyzację. Widełki są szerokie, bo koszt zależy od skali - ilu ludzi i działów dotyczy projekt i jak głęboko trzeba wejść w istniejące systemy. Licencje platform i zużycie modeli AI opłacacie bezpośrednio u dostawców, bez naszej marży. Konkretną kwotę podajemy po audycie, kiedy znamy zakres.
My, w modelu abonamentowym - jeśli tak zdecydujecie. Automatyzacja, która po cichu przestała działać, kosztuje więcej niż jej brak, więc wdrożone rozwiązania monitorujemy i aktualizujemy pod zmiany w API, narzędziach i samym procesie. Umowa jest na czas nieokreślony, ale z krótkim wypowiedzeniem i bez kar. Możecie też przejąć utrzymanie w całości u siebie - dokumentację dostajecie tak czy inaczej.
90 minut na audyt plus około 30 minut na rozmowę o podsumowaniu. Nic poza tym.
Kilka pól. Odezwiemy się w ciągu godziny w dni robocze.
A jeśli w wybranych działach nie będzie czego automatyzować - powiemy to wprost i będziecie mieli to na piśmie.