Ile tak naprawdę może kosztować Cię nieświadome naruszenie AI Act?
| Rodzaj naruszenia | Maksymalna kara |
|---|---|
| Zakazane praktyki (np. manipulowanie zachowaniem) | 35 mln euro lub 7% obrotu |
| Obowiązki dostawców, importerów, dystrybutorów | 15 mln euro lub 3% obrotu |
| Błędy w informacjach dla organów | 7,5 mln euro lub 1% obrotu |
| Dostawcy modeli ogólnego przeznaczenia | 15 mln euro lub 3% obrotu |
Które działania z AI są w ogóle zakazane i dlaczego grożą za nie największe kary?
Najwyższe kary w AI Act dotyczą praktyk, które rozporządzenie zakazuje całkowicie. Mowa tu o działaniach takich jak manipulowanie zachowaniem użytkownika bez jego świadomości czy wykorzystywanie systemów do oceny społecznej. Za naruszenie zakazów z artykułu 5 grozi kara do 35 milionów euro albo 7 procent światowego obrotu, w zależności od tego, która wartość jest wyższa. To poziom, który dla średniej firmy oznacza realne zagrożenie dla płynności finansowej.
Niższy próg, bo do 15 milionów euro lub 3 procent obrotu, dotyczy sytuacji, gdy dostawca, importer albo dystrybutor nie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Najłagodniej traktowane jest podanie organom nieprawdziwych informacji, wtedy kara sięga 7,5 miliona euro lub 1 procenta obrotu. Dla małych firm i startupów ustawodawca przewidział jednak ulgę, górną granicą kary jest zawsze niższa z tych dwóch wartości.
Przy ustalaniu konkretnej kwoty organ bierze pod uwagę charakter naruszenia, czas jego trwania, wielkość firmy i to, czy operator współpracował z nadzorem. Liczy się też, czy naruszenie było umyślne, czy wynikało z zaniedbania. Samo zgłoszenie problemu zanim wykryją go urzędnicy potrafi znacząco obniżyć wymiar kary.
Od 2 sierpnia 2025 roku przepisy o nadzorze i karach obowiązują w pełni. Nadzór w Polsce ma sprawować Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji. Odrębny reżim dotyczy dostawców modeli ogólnego przeznaczenia, na przykład dużych modeli językowych, w ich przypadku kary do 15 milionów euro lub 3 procent obrotu nakłada bezpośrednio Komisja Europejska, i to od 2 sierpnia 2026 roku.

Za co konkretnie dostaniesz karę do 15 milionów euro, nawet jeśli nie jesteś producentem AI?
Mowa o zakazanych praktykach, czyli na przykład systemach AI, które manipulują zachowaniem w sposób szkodliwy. Wtedy kara sięga 35 milionów euro albo 7 procent światowego obrotu, w zależności od tego, która kwota jest wyższa. Pozostałe naruszenia to już realny scenariusz dla firm, które wdrażają gotowe rozwiązania, a nie tylko dla producentów. Jeśli korzystasz z systemu wysokiego ryzyka, czyli takiego, który na przykład ocenia zdolność kredytową klientów, i nie dopełnisz obowiązków, kara wyniesie do 15 milionów euro lub 3 procent obrotu. Podobnie odpowiadasz, gdy jako dystrybutor lub importer wprowadzisz na rynek system bez wymaganej dokumentacji. Najniższy próg, 7,5 miliona euro lub 1 procent obrotu, dotyczy podania nieprawdziwych informacji organom nadzoru. Tu wystarczy nawet niekompletna odpowiedź na ich pytanie, żeby narazić firmę na koszty. Organy biorą pod uwagę między innymi charakter naruszenia, wielkość firmy i to, czy współpracowałeś przy wyjaśnianiu sprawy. Dla małych firm i startupów jest jednak koło ratunkowe. Górna granica kary to niższa z dwóch wartości, czyli albo procent obrotu, albo kwota w euro, w zależności od tego, co wypada korzystniej. To oznacza, że mała firma z niewielkim obrotem nie zapłaci astronomicznej kwoty, choć sama procedura i tak będzie bolesna.Czy jako mniejsza firma zapłacisz mniej i od czego to zależy?
Tak, ale pod warunkiem, że twoja firma mieści się w definicji małego lub średniego przedsiębiorstwa. Ustawa przewiduje wtedy, że górną granicą kary jest niższa z dwóch wartości: albo procent obrotu, albo kwota w euro, zależnie od tego, co wypada niżej. Dla porównania, najwyższe kary za zakazane praktyki, czyli np. manipulowanie zachowaniem człowieka, sięgają 35 milionów euro lub 7 procent światowego obrotu. Dla MSP próg jest więc realnie niższy, ale to nie znaczy, że symboliczny. Wysokość kary w konkretnej sprawie zależy od kilku czynników. Organ nadzoru patrzy na charakter i wagę naruszenia, wielkość twojej firmy, roczny obrót, ale też na to, czy naruszenie było umyślne, czy wynikało z zaniedbania. Liczy się także stopień współpracy z organami i to, czy sam zgłosiłeś problem. Innymi słowy, firma, która wdrożyła procedury i aktywnie naprawia błędy, ma realną szansę na niższą karę niż ta, która o przepisach dowiedziała się od inspektora. Co ciekawe, w Polsce nadzór nad AI Act ma sprawować Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji. To ona będzie oceniać, czy np. twój chatbot informuje klienta, że rozmawia z maszyną, i czy oznaczasz treści wygenerowane przez AI. Jeśli dopiero startujesz z generatywną sztuczną inteligencją, kluczowe jest udokumentowanie, jakie systemy stosujesz i w jakim celu. Najtańsza kara to taka, której nie ma, a ta zaczyna się od uczciwego opisu własnych narzędzi i ich ryzyka.