Dlaczego mój pracownik miałby odpowiadać za błędy, które popełnia sztuczna inteligencja?
W 2025 roku Deloitte musiało zwrócić władzom Australii honorarium 440 tysięcy dolarów za raport, w którym halucynacje AI tworzyły wnioski oparte na nieprawdziwych źródłach. Z kolei w raportach PwC Middle East znaleziono wymyślone cytaty i oparte na nich wnioski, które nie miały podłoża w rzeczywistości. To nie są pojedyncze wpadki, tylko sygnał, jak poważne konsekwencje niesie za sobą ślepe zaufanie do odpowiedzi modelu.
Halucynacje AI to nie usterka, którą naprawią w kolejnej wersji, ale fundamentalna cecha działania dużych modeli językowych. Model nie kłamie świadomie. On po prostu generuje sekwencję słów, która statystycznie pasuje do pytania, nie mając mechanizmu weryfikacji, czy to, co napisał, jest prawdą. Dlatego odpowiedź może brzmieć wiarygodnie i spójnie, a mimo to zawierać nieprawdziwe informacje, nieistniejące linki czy cytować badania, które nigdy nie powstały.
Halucynacje pojawiają się także przy prostych zadaniach, takich jak streszczenie dokumentu, podanie źródła czy cytowanie paragrafu. To nie jest ograniczenie związane ze starymi danymi treningowymi, ale sytuacja, w której model wymyśla informację i przedstawia ją jako fakt. Dlatego kluczowe znaczenie ma weryfikacja krzyżowa, czyli sprawdzanie odpowiedzi w niezależnych źródłach.
Zanim oddasz odpowiedź AI klientowi lub szefowi, sprawdź ją według tej checklisty:
- czy podane źródło faktycznie istnieje i zawiera cytowaną treść,
- czy liczby i daty w odpowiedzi zgadzają się z oficjalnymi danymi,
- czy wnioski mają pokrycie w przytoczonych materiałach,
- czy kontekst pytania nie został przez model nadinterpretowany,
- czy odpowiedź nie zawiera zmyślonych nazw firm, publikacji lub badań.
Pracownik nie odpowiada za to, że AI wygenerowało błędne informacje, ale za to, że nie zweryfikował rezultatu jej pracy. Ślepe kopiowanie wyników z chatbota narusza obowiązek sumiennego i starannego wykonywania pracy wynikający z art. 100 Kodeksu pracy. W praktyce oznacza to, że osoba, która wkleja odpowiedź bez sprawdzenia, ponosi pełną odpowiedzialność za ewentualne błędy, nawet jeśli to model je wygenerował.
Jak halucynacje AI wyglądają w praktyce w firmie takiej jak moja?
Wyobraź sobie, że nowy pracownik ma przygotować dla klienta zestawienie przepisów podatkowych. Wie, że powinien odpowiedzieć, ale nie ma dostępu do aktualnych aktów prawnych ani notatek z poprzednich spotkań. Co zrobi? Najpewniej odpowie z głowy, a w głowie może mu się coś pomylić. Model językowy działa dokładnie tak samo. Kiedy nie zna odpowiedzi, nie mówi ci o tym, tylko zaczyna zgadywać na podstawie wzorców danych, na których był trenowany. Efekt? Odpowiedź, która brzmi profesjonalnie, ale zawiera zmyślone fakty. To nie jest błąd, który zniknie po aktualizacji, to cecha działania tych modeli. Skala problemu jest większa, niż myślisz. W 2025 roku Deloitte musiało zwrócić władzom Australii honorarium w wysokości 440 tysięcy dolarów za raport, w którym wnioski oparto na nieprawdziwych źródłach wygenerowanych przez AI. Z kolei w raportach PwC Middle East znaleziono wymyślone cytaty, które mogły wpłynąć na procesy decyzyjne państw. Halucynacje pojawiają się nawet przy prostych zadaniach, takich jak streszczenie dokumentu czy podanie źródła. Nie dotyczy to tylko skomplikowanych analiz finansowych, ale też codziennych czynności w twoim biurze. Zanim zaczniesz wdrażać AI w firmie, musisz zrozumieć jedną rzecz. Model nie kłamie świadomie, on po prostu generuje słowa, które statystycznie pasują do pytania. Nie ma mechanizmu weryfikacji, czy to, co napisał, jest prawdą. Dlatego odpowiedzi musisz traktować jak propozycję od stażysty, a nie jak gotowy dokument do wysłania. Weryfikacja krzyżowa w firmowych źródłach to nie opcja, tylko obowiązek. Pracodawcy w UE mają wręcz prawny obowiązek zapewnienia pracownikom kompetencji w zakresie AI, a ślepe kopiowanie wyników z chatbota może naruszać art. 100 Kodeksu pracy.
Dlaczego nie mogę po prostu poczekać, aż nowsza wersja chatu rozwiąże ten problem?
Gdyby to była zwykła usterka, czekanie na nowszą wersję miałoby sens. Ale halucynacje AI to nie bug, tylko cecha działania dużych modeli językowych, z którą trzeba się liczyć. Model nie kłamie świadomie, on po prostu generuje sekwencję słów, która statystycznie pasuje do pytania, nie mając mechanizmu weryfikacji, czy to, co napisał, jest prawdą.
To nie jest problem, który zniknie, bo producent wyda aktualizację. Halucynacja zaczyna się wtedy, kiedy model w odpowiedzi na pytanie, którego nie powinien znać, wymyśla informację i przedstawia ją jako fakt. I to nie tylko w skomplikowanych zagadnieniach, ale także przy prostych zadaniach, takich jak streszczenie dokumentu, podanie źródła czy cytowanie paragrafu.
Skala zjawiska jest realna. W raportach PwC Middle East znaleziono halucynacje AI w tak wysokim stopniu, że mogły one wpłynąć na błędy w procesach decyzyjnych zaangażowanych państw. Firma doradcza opublikowała raporty eksperckie zawierające zmyślone przypisy, błędnie przypisane twierdzenia i nieweryfikowalne informacje. Według śledztwa GPTZero, czyli narzędzia do wykrywania treści generowanych przez AI, w czterech zbadanych dokumentach PwC najmniejszy udział AI w generacji tekstu nadal został oszacowany na 50 procent.
Konsekwencje potrafią być kosztowne. W 2025 roku Deloitte musiało zwrócić władzom Australii honorarium 440 tysięcy dolarów za raport, w którym halucynacje AI tworzyły wnioski oparte o nieprawdziwe źródła. Wykrycie błędów wygenerowanych przez AI grozi kompromitacją firm konsultingowych, bo ich wartość opiera się na zaufaniu do eksperckiej wiedzy.
Problem nie dotyczy tylko wielkich korporacji. W polskich realiach ślepe kopiowanie wyników z chatbota narusza obowiązek sumiennego i starannego wykonywania pracy wynikający z art. 100 Kodeksu pracy. Pracownik nie odpowiada za to, że AI wygenerowało błędne informacje, ale za to, że nie zweryfikował rezultatu jej pracy. Dlatego czekanie na lepszą wersję chatu nie jest strategią, tylko odkładaniem ryzyka na później.
Jak mam sprawdzać pracę AI, żeby nie spędzać na tym całego dnia?
Najprostsza zasada: traktuj odpowiedź AI jak pracę nowego stażysty, a nie jak gotowy produkt. Stażysta też potrafi napisać zdanie, które brzmi pewnie, a jest zmyślone. Różnica między nimi jest taka, że model nie robi tego ze złej woli, tylko tak działa jego konstrukcja. On nie sprawdza faktów, tylko układa słowa w kolejność, która statystycznie pasuje do pytania, i to na podstawie wzorców z danych treningowych.
Zacznij od weryfikacji krzyżowej, czyli porównania odpowiedzi z innym źródłem. Jeśli model podaje konkretne dane, liczby albo cytaty, sprawdź je w oryginale, zanim je komukolwiek wyślesz. Halucynacje pojawiają się też przy prostych zadaniach, na przykład przy streszczeniu dokumentu czy podaniu źródła, więc nie zakładaj, że błąd zdarza się tylko przy trudnych tematach. Wystarczy, że model wymyśli nazwę badania, które nigdy nie powstało, i odpowiedź nadal będzie brzmiała wiarygodnie.
Dobrym nawykiem jest proszenie o konkretny kontekst, a nie o ogólną odpowiedź. Zamiast pytać o stan prawny, poproś o wskazanie dokładnego paragrafu i sprawdź go w systemie informacji prawnej. Model generuje treści na podstawie prawdopodobieństwa, a nie na podstawie wiedzy, więc każda informacja, którą da się zweryfikować w dokumentach, powinna być zweryfikowana. To nie zabiera całego dnia, jeśli zrobisz z tego stały rytuał.
Na koniec zapamiętaj jedno: to nie model ponosi odpowiedzialność za błędy, tylko osoba, która nie sprawdziła jego pracy. W firmie liczy się to, że rezygnujesz z automatycznego uzupełniania informacji na rzecz świadomej kontroli. Wystarczy, że przy każdej odpowiedzi zadajesz sobie pytanie, skąd model to wie i czy ta wiedza ma pokrycie w rzeczywistości.

Od czego zacząć wdrażanie procedur, żeby spać spokojnie i spełnić wymogi AI Act?
Zanim napiszesz pierwszą procedurę, ustal jedną rzecz: kto w firmie odpowiada za to, co AI wygeneruje. Zgodnie z art. 100 Kodeksu pracy ślepe kopiowanie wyników z chatbota narusza obowiązek sumiennego wykonywania pracy. Pracownik nie odpowiada za to, że model się pomylił, ale za to, że wyniku nie sprawdził.
Pracodawcy mają dodatkowy obowiązek wynikający z art. 4 AI Act: zapewnić pracownikom kompetencje w zakresie AI, czyli nauczyć ich, jak z narzędzia korzystać bezpiecznie. To nie teoria, tylko konkretny wymóg, który dotyczy każdej firmy używającej AI w działalności zawodowej.
Wdrażanie procedur zacznij od tych kroków:
- Ustal listę zadań, w których AI może pracować samodzielnie, a w których zawsze wymagasz przeglądu przez człowieka.
- Określ, jakie dane i dokumenty firmowe model może wykorzystywać do odpowiedzi, a do jakich nie ma dostępu.
- Wprowadź obowiązek weryfikacji krzyżowej: każda ważna informacja z czatu musi trafić do sprawdzenia w źródle, np. w ustawie, cenniku albo umowie.
- Naucz pracowników, jak budować prompty z prośbą o wskazanie źródła i jak rozpoznawać odpowiedzi, które brzmią zbyt pewnie, żeby były prawdziwe.
- Ustal, co się dzieje, gdy pracownik znajdzie błąd: gdzie go zgłasza i kto decyduje o poprawce.
- Zapisz w procedurze, że od 2 sierpnia 2026 roku materiały wygenerowane lub zmodyfikowane przez AI trzeba oznaczać, a osoby rozmawiające z maszyną muszą być o tym poinformowane.
Pamiętaj, że halucynacje AI to nie usterka, którą naprawi kolejna wersja modelu. To cecha działania tych systemów. Model nie kłamie świadomie, tylko generuje słowa, które statystycznie pasują do pytania, bez mechanizmu sprawdzania, czy mówi prawdę. Procedury nie eliminują tego zjawiska, ale sprawiają, że zanim błędna informacja trafi do klienta albo do raportu, ktoś ją zatrzyma.